07.07.2015

Mieć czy być?


Mieć czy być? To pytanie- dziś szczególnie aktualne-na które wielu z nas poszukuje odpowiedzi, skłaniając się ku jednemu bądź drugiemu stylowi życia. Czy któryś z nich da człowiekowi szczęście?

Jak widać- mieć czy być-to odwieczny nasz dylemat. Czy naprawdę wielu z nas woli jednak mieć?
Zauważa się wszędzie pogoń za pieniędzmi, karierą i rzeczami materialnymi. Niewielu zastanawia się jednak, że szczęście i wewnętrzny spokój jest najważniejszy. 
Nie mam na myśli oczywiście mieszkanie w jakiejś lepiance na łące i spożywanie dżdżownic, ale czy faktycznie potrzebujemy tych wszystkich najnowszych gadżetów i podążania za trendami, które atakują nas z każdej strony? Czy nie lepiej cieszyć się chwilami spędzonymi z rodziną?
Przyszedł taki etap, że całkowicie przewartościowałam moje życie. Wyszło mi to zdecydowanie na lepsze. Staram się cieszyć drobiazgami i nie narzekać na wszystko dookoła. Życie choć czasem trudne, jest piękne, tylko trzeba umieć to dostrzec.
Odcięłam się również od osób zazdrosnych i narzekających na wszystko, bo nie zamierzam psuć sobie dobrego nastroju. Nie zmierzam słuchać głupot i dołować się później przez kilka dni. Zmieniłam swoje nastawienie do wielu kwestii i ludzi i widzę, że jest mi z tym lepiej. Nie muszą mnie wszyscy lubić, bo ja nie jestem rzeczą, którą się lubi. Mam swoje zdanie i swoje zasady, których się trzymam.
Są oczywiście gorsze momenty w moim życiu, gdzie czuję się przygnębiona i mam wrażenie, że wszystko idzie nie tak, ale okazuje się później, że wszystko wychodzi na prostą.
Nie zależy mi na karierze, ociekaniu w luksusie i robienia z siebie nie wiadomo kogo. Liczy się dla mnie szczęście mojej rodziny.
Wydaje mi się, że jak na 26 lat, które mam to udało mi się osiągnąć sporo w swoim życiu. Być może kiedyś osiągnę coś jeszcze, ale nie mam parcia na posiadanie wygórowanych rzeczy.
Marzy mi się wyjazd na wczasy, nie dla własnego odpoczynku, ale po to, aby moje dziecko zobaczyło kawałek świata. Marzy mi się auto, nie dlatego, że nie lubię swojego samochodu, tylko dlatego, że się psuje. Każdy ma jakieś marzenia, ale czasem trzeba się zastanowić czy nie warto poczekać z ich realizacją niż posiadania tego wszystkiego za wszelką cenę. 
Tak więc na razie mieszkam w domu na kredyt, gdzie mam niemarkowe meble i panele na podłogach zamiast drewnianych parkietów oraz szanuję swoje samochody, bo nie wiem czy będzie mnie stać na zakup innych. 
Mam za to wspaniałą rodzinę, na którą mogę zawsze liczyć, zdrowych rodziców  oraz dziadków, do których mogę się zwrócić o pomoc jeśli jej potrzebuję. Mam miłość i szacunek męża oraz syna, co się z tym wiążę- czuję się kochana i spełniona. Lubię swoje życie- nawet jeśli ktoś mi powie, że jest nudne to odpowiem mu: KOCHAM SWOJE NUDNE ŻYCIE!!!


A Ty? Wolisz jednak być czy mieć?




Obsługiwane przez usługę Blogger.