19.02.2015

Nasze miejsce na Ziemi.



Przeglądając blogi młodych małżeństw lub młodych rodzin często natrafiam w nich na posty odnośnie budowy domu. Któż z Was nie zna bloga Budującej Mamy? Z racji tego, że ten etap mam już za sobą, podzielę się dzisiaj z Wami wpisem o naszym miejscu na Ziemi.
Poznając mojego Męża, wiedziałam już, że chcę dzielić z Nim swoje życie. Chcieliśmy założyć rodzinę, mieć swój własny kąt. Zastanawialiśmy się czy my, prości ludzie bez kasy jesteśmy w stanie stworzyć coś, co będzie naszym miejscem na ziemi. 
Oczywiście, że tak.
Z pomocą Rodziców i Dziadków zbudowaliśmy dom, w którym obecnie mieszkamy. Było ciężko, bo wiadomo, że jest to duża inwestycja, ale jak się później okazało, poszło szybko i zwinnie.
Działkę w prezencie ślubnym podarowali nam moi Rodzice-był to rok 2010. Plac jest duży, bo jego powierzchnia ma 2600 m.kw. Na takiej przestrzeni mogłyby stanąć dwa takie domy jak nasz. My jednak chcieliśmy zachować całą przestrzeń tylko dla nas. Chcemy aby nasze Dziecko miało dużą powierzchnię do biegania, zabawy, jeżdżenia rowerem i spotkań z innymi dziećmi. Wiadomo, że zagrodzony teren jest bezpieczniejszy niż zabawy na ulicy.

Prace na działce zaczęły się w kwietniu 2011. Nie mogliśmy doczekać się rozpoczęcia prac budowlanych. W końcu nadszedł ten dzień. Geodeta pozabijał pachołki, koparka wykopała doły w ziemi.



Fundamenty domu zostały wylane 16 kwietnia 2011 roku, a 20 października 2012 przeprowadziliśmy się do wykończonego domu. 



Fakt, że mieliśmy kredyt ułatwiał pracę, ale również nasza determinacja pozwalała na szybką przeprowadzkę. 







Każdą wolną chwilę spędzaliśmy w domu malując, zakładając podłogi, sprzątając. Wiele prac robiliśmy sami. Raz, że mój wspaniały Mąż to "Złota Rączka", dwa że dużo taniej. 
Byliśmy wykończeni, ale jednocześnie szczęśliwi, że nasze jedno z ważniejszych marzeń w końcu się ziściło. 






Pierwsza noc w naszym domu- bez stołu z krzesłami i prawdziwej kanapy ;-)










Trochę informacji:
Projekt naszego domu to: Dom w rukoli, wersja z 1 garażem (teraz zrobiłabym z 2, bo brakuje nam miejsca)!
Link do projektu -> klik

Projekt domu został przez nas sporo zmodyfikownany. 
Został powiększony salon i kotłownia, przez co całkowita powierzchnia sporo się zwiększyła- z niecałych 130 do prawie 200 metrów. 
Zmieniliśmy również miejsce dolnego WC, bo nie chcieliśmy z salonu wchodzić do kotłowni (nie wiem kto to wymyślił, ale to było głupie rozwiązanie!!!). 
Z górnej łazienki, która jest bardzo duża "ukradliśmy" kawałek miejsca na pralnię- to był strzał w 10! 
Co z tego? Miejsca nadal brakuje... nie w domu, ale w pomieszczeniach gospodarczych. Garaż jest mały, no i na 1 auto. Kotłownia mimo, że została zwiększona- też jest trochę mała. 
W dalszej nieokreślonej przyszłości chcemy zbudować obok domu dwustanowiskowy garaż (wykończony tak samo jak dom). To chyba będzie idealne rozwiązanie na auta, kosiarki i inne rzeczy, które ledwo się już nam mieszczą. 

Tak wygląda nasz dom wykończony w katalogu projektów







A tak wygląda u nas (na razie)- widzicie jeszcze ile pracy wymaga!?

Głównie przydałaby się elewacja oraz podbitka pod dachem. Nie ukrywam, że mieliśmy takie plany na ten rok, ale niestety życie potoczyło się trochę inaczej.

Odnośnie elewacji to mam pewną opcję, ale na razie się nie wygadam.
Ma być nowocześnie, ale jednocześnie nie chcę aby wykończenie było przesadzone. Mam nadzieję, że wyjdzie zajebiście!






Bez względu na to, ile jeszcze pracy zostało do zrobienia, cieszę się, że mamy swoje miejsce na ziemi. 


Pamiętajcie! 

Nie ważne jakie, ważne, że swoje!

Obsługiwane przez usługę Blogger.