Coś Wam powiem.


Coś Wam powiem, czyli o tym jak moje dziecko uczy się mówić.
Czasem wychodzą z tego uczenia śmieszne rzeczy. Czasem kilka dni zastanawiamy się co wypowiedziane słowo oznacza.

Jedno jest pewne. Rodzice powoli poznają, co oznacza dane słowo i potrafią rozszyfrować potrzebę swojego dziecka. To najważniejsze.
Wiadome jest, że żadne dziecko nie zacznie od razu mówić zdaniami wielokrotnie złożonymi. Do wszystkiego potrzeba czasu i cierpliwości.

Kuba obecnie skończył 17 miesięcy i coraz to lepiej idzie mu mówienie, po swojemu oczywiście. Paszcza się nie zamyka cały dzień. Śpiewanie w obcym dialekcie (nikomu nieznanym), a nawet kłótnie z rodzicami- tak wygląda dzień z prawie półtorarocznym maluchem.

Ważne jest, aby do dziecka zwracać się poprawną polszczyzną, bo dzięki poprawnej wymowie, dziecko rozumie co do niego mówimy. Więcej o tym jak mówić do dziecka |TU|

Oczywiście słowa "mama", "tata", "baba", "dziadzia" są na porządku dziennym.
Na naszą sukę Bellę mówi jednak "BuuBaa", traktor to "trak".
Mój brat ma na imię Remigiusz, ale Kuba upodobał sobie mówić na wujka "Memik" w skrócie od Remika. 
Jeśli wybieramy się na zakupy bądź spacer, to wiedzcie, że na każdym kroku jest przecież "pan" - każdy przechodzący pan jest tak nazywany w razie gdyby ktoś nie wiedział, że pan to pan ;-)
Oprócz tego wszystkie ładne dziewczyny są zaczepiane mało dyskretnie rączką, ale za to czarującym spojrzeniem i wołaniem "ny-ny" od dziewczyny ;-) Nie ma to tamto. Od małego podryw trzeba doskonalić.
Jest wiele słów, których znaczenia uczyliśmy się bardzo długo. Czasem sami już nie mamy pojęcia jak tłumaczyć to, co Kubuś próbuje nam powiedzieć. Z każdym dniem jest coraz lepiej. Czytamy dużo książeczek, naśladujemy odgłosy zwierząt- co idzie Młodemu bardzo dobrze. Mam nadzieję, że niebawem Niunio zacznie mówić ładnie, a do tego czasu mogę tylko czekać cierpliwie.

W jakim wieku Wasze pociechy zaczęły mówić tak, aby można było je zrozumieć?



22 komentarze


♥ dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam do skomentowania postu ♥

  1. Takie mówienie po swojemu ma swój niepowtarzalny urok :) Fajnym pomysłem jest zapisywanie co ciekawszych, u nas np. kukawki (truskawki) :) Teraz czasem przeglądamy z dziećmi te zapiski i mamy niezły ubaw. Raz nawet się to mojemu Michałowi w szkole przydało, bo miał zadanie z polskiego, w którym miał wypisać co on przekręcał jak był mały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polka takie zrozumiałe słowa mówiłą mając rok, jak miała 1,5 roku zaczynała pierwsze proste zdania. Mając 2 latka mówiła całkiem ładnie, ale część niewyraxnie i po swojemu. Teraz ma prawie trzy i buzia jej się nie zamyka nawet na chwilę, mówi całkiem wyraźnie, chociaż nadal niektóre przekręca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ale podobno dziewczynki szybciej zaczynają mówić- chyba taka nasza natura ;-)

      Usuń
  3. A mi rodzice opowiadali, że gdy tylko nauczyłam się mówić Dzień Dobry, nie było przechodnia, który na spacerze nie usłyszałby ode mnie wesołego Dzień Dobry ;) Ależ byłam kulturalna, żeby to tak teraz mi jeszcze zostało na starość hahahah ;) /Agata

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz (18m-cy) upodobał sobie pierwsze sylaby ze słowa... No i tak sobie rozmawiamy.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozkosznie musi to brzmieć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja córka ma aktualnie 20 miesięcy i mało mówi. Od kilku dni mówi na Wujka - uju. Ciekawi jesteśmy kiedy doda literkę, do tej sylaby :). Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Hania około dwóch lat. Jak na dziewczynkę to moim zdaniem późno. A też miała ulubione słówka. Np. gdy chciała siusiu mówiła "bibi" i to mi najbardziej utkwiło w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibi ;-) Fajnie. Od razu przypomniały mi się dziewczyny z bloga Komitetpol i "Płopło" na babcię ;-)

      Usuń
    2. Ale jej tata też super tworzył: u niego sikanie to było "ptau", a pociąg "licha" :)

      Usuń
  8. U nas jest podobnie, choć repertuar słów się trochę różni. :)
    Oli ma 16 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam te nieporadne próby mowy, choc w swoim jezyku są doskonali :)) Moja wszystko co chce, o co jej chodzi, jeśli nie potrafi powiedzieć, to pokazuje..tak nieraz złożony jest to przekaz, że chwilę mi zajmuję zanim zrozumiem:) A tak mówi "mama, tata, baba, dziadzia, ja, ty, mniam, " trochę podśpiewuje już, a nieraz jak zacznie zdaniami sypać w swoim języku, bez chwili na oddech, t o boki zrywamy z e śmiechu, tak pocieszne to jest :))
    warto nagrać albo zapisać, bo potem się zapomina.
    a starsza mało gaworzyła, za to jak miała 22 miesiące to od razu zaczęła pełnymi zdaniami mówić, bez przerwy...przez pierwszy tydzień głowa mnie bolała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba też kręci się i śpiewa "lalala", a jeśli chce coś co jest na stole, to wchodzi na krzesło i pokazuje;-)

      Usuń
  10. A to podrywacz z niego mały! ;) No, no nieźle! ;)
    Już nie mogę się doczekać pierwszych słów mojej córki. I strasznie irytuję się gdy ktoś podchodzi do Niny i mówi: "no cio tam? ale jeśteś śłodka..." itp. Normalnie mnie zalewa! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo, a w zasadzie nadal mam, bo ciągle to się zdarza ;-)
      Najgorsze jednak jest to, jak ktoś do mojego syna mówi "laleczko"! Brrrr

      Usuń
  11. Ale słodki chłopak z tego Kuby! : ) Okres nauki mówienia to chyba jeden z najzabawniejszych. Sam nie wiem, ile razy z Mamą naszej Igi nie potrafiliśmy wyjść ze zdziwienia jak ta mała Mądrala wymyśliła takie, a nie inne ‘słowo’ i uparcie je powtarzała. Dlatego najlepszą metodą jest zapisywanie tych wszystkich ‘kwiatków’ – będzie co wspominać po latach : ) Więcej na ten temat piszę na swoim blogu, gdzie serdecznie zapraszam. Pozdrawiam gorąco : )

    OdpowiedzUsuń