17.06.2015

Synku...


Przepraszam...


Kochany Synku przepraszam Cię za to, że nakrzyczałam na Ciebie. Uwierz mi, czasem brakuje mi już sił. Mimo, że jesteś raczej spokojnym chłopcem, to wstępuje w Ciebie czasami jakiś diabeł. Ja wiem, że krzyk rodzica to oznaka jego bezsilności i właśnie taka bezsilność mnie dziś dopadła.

Przepraszam Cię też za to, że tyle w ciąży płakałam i się denerwowałam. Że chciałam jak najszybciej Cię urodzić. Przepraszam, że nie umiałam Cię karmić piersią i z czasem dałam za wygraną. Przepraszam za kaszki błyskawiczne i mleko modyfikowane. Przepraszam też za to, że nie zawsze wiedziałam dlaczego płaczesz.

Przepraszam, że nie biegnę na złamanie karku, kiedy płaczesz. Przepraszam, że nie nosiłam Cię w chuście i dawałam Ci posmakować cytrynę, aby zobaczyć jak się krzywisz od kwaśnego smaku. Przepraszam, że zasnęłam kiedyś ze zmęczenia, a Ty spadłeś z łóżka.. i płakałeś bardzo, a ja jeszcze bardziej. I do tej pory mam wyrzuty sumienia, kiedy sobie o tym pomyślę. I mogę Cię za to przepraszać każdego dnia.
Przepraszam, że nie zawsze chodzimy na długie spacery i nie biegamy wesoło o podwórku. Przepraszam Cię za poranne bajki przed TV. 


I za wszystko, co jeszcze zrobię Ci złego w życiu ja Cię dziś z góry przepraszam, Synku.




Obsługiwane przez usługę Blogger.