Proste rzeczy jak wychowanie dzieci.



Praca w domu przy dzieciach to jak balansowanie na krawędzi. Kiedy trafisz na ich dobry humor, masz kilkanaście minut na to, aby na klawiaturze komputera wystukać kilka zdań dla swoich czytelników.
Broń Boże, jeśli jednak któreś z nich wstanie lewą nogą z łóżka- ani bajki, ani słodycze, ani nawet czas spędzony razem nie jest przyjemny.


Samochód pojechał nie w tę stronę? 

A może miś usiadł nie tą stroną dupki na półce? 

Nie ten kolor kredki się wyciągnął z piórnika czy może po prostu najzwyczajniej w świecie owa kredka się złamała?
Każdy powód jest dobry, aby zaserwować matce jazdę bez trzymanki i trochę pokrzyczeć czy wylać morze krokodylich łez.

Ohhhh, kiedyś zalewała mnie krew, następnie przychodziła biała gorączka, aby w apogeum tego dramatu wybuchnąć krzykiem, którego nie dało się nie usłyszeć na drodze.
Wiem!!! Powinnam się tutaj kajać, że zła matka ze mnie. Jak to można krzyczeć na dzieci, przecież co one nie są winne temu, że mają zły humor. Każdy z nas popełnia przecież błędy w swoim życiu. Inni się za szybko denerwują, drudzy nie lubią się bawić z dziećmi, a kolejni mają na sumieniu inne grzeszki. Jesteśmy tylko ludźmi i najważniejsze jest to, aby w końcu zrozumieć błąd i umieć go naprawić!
Otóż wracając do sedna, postanowiłam wziąć się na sposób i nawet zły humor zamieniać w dobry.
Wiemy doskonale, że z każdej mamy jest niezła wróżka, która swoim pocałunkiem leczy otarcia, czy sprawia, że każdy dzień staje się radosny. Tak stało się i u nas. Zamiast krzyczeć- rozmawiamy, zamiast złościć się- pokazujemy różne ciekawe rozwiązania mniejszych i większych problemów. Przestaliśmy zadręczać się błahostkami, a skupiamy się na tym, co rzeczywiście jest ważne. I najważniejsze uczestniczymy w wychowaniu naszych dzieci razem- tata i mama zawsze razem podejmują decyzję, razem rozwiązują problemy i razem organizujemy im czas.

Zdecydowanie nasze nastawienie zmieniło się na lepsze, a co za tym idzie, dni w naszym domu płyną w miłej atmosferze. Szczęśliwe dzieci, z uśmiechem na ustach oraz zadowoleni rodzice, którzy chętnie z tymi dziećmi się bawią. Wspaniała więź jaka nas łączy nigdy nie powinna zostać zachwiana przez nerwy czy złość. Poprzez pozytywne nastawienie budujemy poczucie bezpieczeństwa u naszych dzieci, a jednocześnie stajemy się dla nich autorytetem na przyszłość.

Takie wspaniałe wnioski wyciągnęłam czytając ostatnio dość popularną książkę Luisa Timma "Proste rzeczy o rodzicielstwie". Pomimo tego, iż książka skierowana jest bezpośrednio do facetów, to uważam, że każdy rodzic powinien po nią sięgnąć. Więź między rodzicami, a dziećmi jest jedyna naturalna i niezwykle ważna dla poczucia przede wszystkim bezpieczeństwa i bezgranicznej miłości.





Kobieto! Mamo! Żono!
Kup tę książkę swojemu facetowi. Podsuń mu pod nos, a zobaczysz, że z milą chęcią zajrzy do środka i na pewno sporo ciekawych wskazówek z niej wyciągnie. Zrozumie, że nie tylko mama w wychowaniu dzieci gra pierwsze skrzypce, w końcu tata nie jest gorszy. Może dzięki słowom wyczytanym w tym poradniku Twój facet, a ojciec Twoich dzieci zacznie inaczej podchodzić do wielu spraw, a Wasze życie choć teraz zapewne jest piękne stanie się jeszcze lepsze. Każda zabawa będzie wspaniała tak, jak u nas, w szczególności kiedy jest ona niezwykle kreatywna i ciekawa zarówno dla dorosłego, jak i dziecka w każdym wieku.

Taką frajdę mamy ostatnio korzystając z piankowych klocków Mammutico.




Małe miękkie puzzle z serii MINI wspomagają rozwój dzieci poprzez twórczą zabawę, opierającą się na ich nieograniczonej wyobraźni.
Mammutico można traktować jak płaskie puzzle lub klocki przestrzenne. Ze względu na ich nieoczywisty kształt, podczas zabawy powstają efektowne i bardzo oryginalne budowle. Z klocków nie jest łatwo budować proste rzeczy i symetryczne figury geometrycznych. Ten wyjątkowy efekt zaskoczenia jest jednak powodem, dla którego dzieci tak bardzo je lubią. Swobodna zabawa w połączeniu z dziecięcą wyobraźnią to prawdziwie ciekawy i pożyteczny czas dla każdego dziecka.
Wszystkie elementy są giętkie, a długie makarony i większe wafle można dodatkowo zaokrąglać. Mówię Wam, zabawa przednia- wkręciliśmy się w to konkretnie. Zastanawiam się tylko kto bardziej- my czy dzieci? ;-)