08.02.2016

O chłopcu przekupionym przez Rodziców.


Choć zmieniłam godziny pracy i wracam do domu wcześniej niż dotychczas, bo już o 16:10 jestem w domu, to nadal natłok obowiązków takich choćby jak pranie czy sprzątnie nie skraca się.
Bardzo lubię spędzać czas ze swoją rodziną, ale niestety inne domowe obowiązki nie wykonają się same. Oprócz gotowana obiadów i prania, mamy do posprzątania wcale niemałą powierzchnię domu.

Jak to się mówi: "Chciałaś dom, to nie marudź" więc musimy sobie jakoś w tej kwestii radzić.
Nasze dziecko nie jest z dzieciaków, które latają tylko za maminą spódnicą lub siedzą utulone do tatusiowego swetra. Kuba to niezły rozrabiaka.
Wiem, że pewnie nie wszyscy to pochwalą, ale nie zamierzam nikomu tłumaczyć się ze swojego postępowania- kupiliśmy Młodemu tablet.

No dobra, w zasadzie kupiliśmy sobie, ale stwierdziliśmy, że po jakiego piernika nam taki gadżet skoro każdy z nas ma swojego laptopa, a ja dodatkowo przynoszę służbowy, do tego na dzisiejszych smartphonach można zrobić praktycznie wszystko.
Po zakupie i przetestowaniu nowego sprzęciwa puknęliśmy się w głowę, bo w sumie niepotrzebne wydaliśmy 800 PLN-ów, ale już się stało i nie będziemy z tego powodu lamentować. 


Umówiliśmy się, że owy sprzęt będziemy wykorzystywać na dalsze podróże lub w sytuacjach kryzysowych- takich właśnie jak utrzymanie dziecka w jednym miejscu na dłuższą chwilę.
Taka właśnie sytuacja miała miejsce w weekend, kiedy to zamierzaliśmy pozbyć się naszej już wiekowej choinki z domu, a nie chcieliśmy narażać Kuby na powbijane igiełki w paluszki. Małym przekupstwem synek został oddelegowany do swojego pokoju i uraczony filmami z ulubionymi koparkami, traktorami i innymi ciężkimi sprzętami.

Efekt?
Dziecko "zginęło" na 40 minut, my pozbyliśmy się choinki.
Jak to się "wilk syty i owca cała"










Pozwalacie dzieciom korzystać z takich produktów?
Obsługiwane przez usługę Blogger.