Podróże z dziećmi #11- Spichlerz pod Żurawiem w Kazimierzu Dolnym.


Po wyjechaniu z Janowca grzechem byłoby nie zostać kilka dni w Kazimierzu. Abyśmy każdego dnia nie musieli pokonywać trasy promem do hotelu zdecydowaliśmy się na nocleg w Kazimierzu Dolnym. Na tę okazję wybraliśmy Spichlerz pod Żurawiem że względu na miłe wspomnienia jakie miał mąż będąc tam w delegacji.



Wracamy do wspomnień

Przez te kilka lat wystrój hotelu zdecydowanie uległ zmianie na ogromny plus. Muszę przyznać, że wnętrza zdecydowanie wpisały się w nasze oczekiwania i upodobania.

Urokliwy budynek hotelu znajduje się przy bulwarze spacerowym, ale z dala od zgiełku miasta.








Pokoje. 

Wybraliśmy pokój typu studio, czyli dwa pokoje z łazienką i WC. Kuba był zachwycony, bo wieczorami w spokoju mógł obejrzeć bajeczkę, natomiast my po położeniu spać Agatki rozkoszowaliśmy się spokojem i filmem w swojej sypialni. Pokoje wyposażone były w przytulną kanapę oraz ławę, gdzie można było wypić w spokoju poranną kawę, a fototapety z widokiem Kazimierza idealnie wpisywały się w nastrój panujący w hotelu i oddawały piękno tego miasteczka.











Strefa dla dzieci.

Ogromnym plusem był wydzielony kącik dla dzieci. Znajdował się na pierwszym piętrze w pobliżu naszego pokoju więc mogliśmy w spokoju usiąść na kanapie z kawą w ręku oraz obserwować nasze pociechy podczas zabaw czy oglądania książeczek. Udało nam się z Piotrkiem popełnić również partyjkę bilarda- nie grałam w niego wieki i miło było sobie przypomnieć w ten sposób czasy narzeczeństwa.






Restauracja. 

Restauracja urządzona w bardzo fajnym klimacie. Nie za duża, ale idealna jak na potrzeby gości hotelowych. Pyszne śniadania serwowane jako szwedzki stół to standard w hotelach więc nie powinno nikogo to dziwić. Przemiła obsługa, która była bardzo pomocna i uczynna jest wielką zaletą wszelkich obiektów hotelowych. Obiady pyszne i co najważniejsze ich smak- wszystko smakowało jak w rodzinnym domu- mięso rozpływało się w ustach, a domowe kluski śląskie zachwyciły nasze podniebienia. Dzieciaki chętnie zjadały posiłki popijając wodą z różnymi ciekawymi dodatkami, np bazylią czy zielonym ogórkiem.








Okolica.

Kazimierz sam w sobie jest pięknym miasteczkiem. Bardzo lubię tutaj wracać i mam nadzieję, że za kilka lat przyjedziemy tutaj sami z Piotrkiem na krótki wyjazd bez dzieci.
Rynek i niewielkie galerie artystów zdecydowanie mają swój urok i niepowtarzalny klimat. Brak tutaj pośpiechu, lecz wszystko toczy się swoim życiem. Nawet dzieci tak jakby wczuły się w miejsce i nie marudziły, ale pełne zainteresowania spacerowały razem z nami.
Piękna Wisła ciągnęła się wzdłuż bulwaru spacerowego, a my lekkim krokiem dreptaliśmy napawając się spokojem. Wąskie uliczki, piękne i zabytkowe kościoły oraz budynki wprowadziły nas w wakacyjny klimat. Nie liczyło się bieganie lecz odpoczynek i spokój.













Jeśli będziecie spacerować po miejscowości i zgłodniejecie, to polecamy z całego serca bistro Sielanka. Świetny klimat i pyszne jedzenie, które przypadnie do gustu całej rodzinie. Po smacznym obiedzie na gości czeka aromatyczna kawa, domowe ciasto oraz niespotykane gatunki win. Ściany restauracji ozdabiają zadziwiająco piękne obrazy Piotra Żółkiewskiego, uznawanego za jednego z najlepszych malarzy w Kazimierzu. W słoneczne dni goście „Sielanki” mogą odpocząć na świeżym powietrzu, orzeźwić się ziołową lemoniadą i zjeść świeże potrawy. Przytulnie urządzony ogródek, graniczący z rzeczką Grodarz, jest doskonałym punktem obserwacyjnym na tętniący życiem Mały Rynek.







Nie tylko spacery wzdłuż Wisły były naszym sposobem na relaks. Korzystając z okazji wybraliśmy się także nieco powspinać. Wąwóz Korzeniowy to idealne miejsce na wycieczkę z dziećmi. Choć droga ciągnie się w górę, to nie jest zbyt stromo, przez co dzieciaki na własnych nogach mogą zdobywać nowe szczyty.
Klimat udzielił się Kubie. Był zafascynowany widokami i z wielką ochotą podejmował wyzwania, które mu rzucaliśmy. Tym razem odpuściliśmy sobie zamek oraz basztę, a także górę Trzech Krzyży, bo w zeszłym roku udało nam się je zdobyć więc byłoby głupotą marnować czas na te same atrakcje.








Mając jeszcze zapas kilku dni wybraliśmy się także na wycieczkę do Nałęczowa- 23 km od Kazimierza.
Miejscowość uzdrowiskowa z pięknym parkiem powitała nas piękną pogodą. Udało nam się pospacerować, dotknąć nawet łabędzi i zrobić kilka pamiątkowych zdjęć. Oczywiście był czas na posilenie się lodami, bo jakby to było, gdyby ktoś nie zgłodniał albo nie nabrał ochoty na coś słodkiego.














Choć byliśmy na wyjeździe prawie tydzień, ten czas zleciał tak szybko, że zanim się obejrzeliśmy to trzeba było wracać do domu.
Droga minęła nam szybko i bezpiecznie oraz oszczędnie, bo w zeszłym roku oprócz wspomnień przywieźliśmy także ze sobą do zapłacenia mandat.

W tym roku oprócz podróży po Polsce z naszym cyklem "Podróże z dziecmi" zastanawiamy się także na wyjazdem poza granice naszego kraju. Zrobiłam rozeznanie w biurach podróży i przede wszystkim sprawdziłam kierunki, które by nas interesowały. Moje dwa typy to wspaniała Grecja, która w 2005 roku skradła moje serce, a także słoneczna Turcja, która swoją kulturą i architekturą nadal zadziwia.

Pamiętajcie, aby na wakacje wybrać dobre biuro podróży, które nie zawiedzie nas w żadnym calu. Nasza rodzina pod tym kątem wierna jest Itace.

Na co zwrócić uwagę podczas zagranicznej wycieczki?

Przede wszystkim podczas podróży zagranicznych zwracam uwagę na nie tylko na kraj, ale także na dobór hotelu, który ma w swojej ofercie ciekawe atrakcje dla najmłodszych. Animacje dostępne w wybranych językach czy duże rodzinne pokoje to moje must have podczas wyjazdów.
Wyżywienie stanowi także bardzo ważny punkt podczas wakacji z dziećmi. Najlepiej wybrać opcję all inclusive, dzięki temu wszystkie posiłki oraz napoje będą serwowane i dopasowane do potrzeb całej rodziny.

A Wy macie już obrane kierunki na wakacje?