25.05.2017

Dziewczyńskie sprawy.


Co robią dziewczyny, kiedy są same w domu? Odpoczywają, spacerują czy coś pichcą? Każda matka z córką ma swoje dziewczyńskie sprawy i małe sekreciki.
Oprócz wspólnych pogaduszek robimy wiele ciekawych rzeczy. Jak prawdziwe kobiety uwielbiamy gotować i piec. W naszym domu codziennie pachnie obiadem, a w niedziele na stole można znaleźć domowe ciasto czy pyszne rogale z nadzieniem.

Co jednak robimy, kiedy jedzenie naszykowane, kawa wypita i zaliczona drzemka? Ostatnio coraz częściej sięgamy razem do czytania książek. Wcześniej podczas karmienia Agatki czytałam sama po cichu, bo w większości sytuacji kończyło się to drzemką, a przy okazji relaksem mamy. Teraz, kiedy nasz cukiereczek nie sypia już tak często czytamy sobie razem na głos.

Wybieram zazwyczaj książki lekkie, najlepiej z ilustracjami, bo Agatka jest dość bystra i szuka kolorów, ale najzabawniejsze jest dla niej słuchanie mojej zmieniającej się intonacji czy wygłupów.

Ileż to razy musiałyśmy przerwać czytanie, bo nie mogłyśmy wytrzymać ze śmiechu?! Agata ze mnie, a ja z niej- ta radość i uśmiech na całą buzię, a za chwilę czkawka rozbawiały mnie niesamowicie.

W ostatnim czasie w nasze ręce wpadła właśnie typowo dziewczęca pozycja: "Historia Mademoiselle Oiseau". Pięknie wydana książka w twardej okładce przypadła nam do gustu. Cudowne i niepowtarzalne ilustracje zachęciły mnie do poczytania, a przy okazji zabawy z dzieckiem.










Książka to nic innego, jak opowieść o marzeniach, przyjaźni i tajemniczej przeszłości. Obraz jest ściśle powiązany ze słowem, które trafia do czytelnika w każdym wieku.

Kim jest tytułowa bohaterka? To mieszkająca w centrum Paryża pełna sprzeczności kobieta. Młoda czy stara? Tego właśnie nie wiadomo, gdyż Mademoiselle Oiseau ma gładką cerę i wygląda bardzo świeżo, ale zdaje się pamiętać czasy sprzed wielu lat. W swoim mieszkaniu na szóstym piętrze zabytkowej kamienicy słucha piosenek Edith Piaf, przechowuje stare pamiątki i listy, które ktoś pisał do niej nawet w pierwszych dekadach minionego stulecia…
Jakby tego było mało, tajemnicza dama ubiera się wykwintnie, na dawną modłę, jej długie, zwiewne suknie, szale, zdobne kapelusze i buty na wysokich obcasach to paryski szyk sprzed wielu lat. Mademoiselle jest eteryczna, ale potrafi też stać się wulkanem energii.







Niezwykłe jest jej mieszkanie, w którym aż roi się od kotów, ptaków, roślin, niedbale porozrzucanych strojów i bibelotów. Pokoje zdają się nie mieć granic, podobnie jak balkon, który wiedzie do innego świata.
Do tego zaskakującego miejsca pewnego dnia trafia mieszkająca piętro niżej dziewięcioletnia Isabella. Od tej pory jej życie zmienia się nie do poznania.

Wraz z Mademoiselle Oiseau i jej nową małą znajomą przemierzamy ulice Paryża, nie ruszając się z mieszkania na szóstym piętrze. Czy to możliwe? Oczywiście, że tak, bo w tej książce nie ma rzeczy, których nie można by dokonać.

„Historia Mademoiselle Oiseau” to książka afirmująca życie, drobne przyjemności, które nadają mu smak. Czasem to po prostu słodki makaronik albo filiżanka gorącej czekolady, innym razem zapach perfum, zaśpiewana na cały głos piosenka, leniwa chwila spędzona na kanapie, rozmowa z kimś bliskim, bukiet kwiatów albo widok z okna w słoneczny dzień.
Tytułowa bohaterka żyje tak, jak chce, jak lubi. I tego stara się nauczyć małą Isabellę, która – zanim trafia pod jej skrzydła – wydaje się samotną, wycofaną i zakompleksioną dziewczynką.










Książka niesamowicie wciąga, szybko i przyjemnie pochłania się każdą stronę. Koniecznie przeczytam ją jeszcze raz, tym razem z moim synkiem.
Obsługiwane przez usługę Blogger.