21.04.2016

Bunt dwulatka?


Bunt dwulatka? Któż z nas o nim nie słyszał. Jak to jest w praktyce? Czy każde dziecko taki bunt przechodzi, a jeśli tak, to jak sobie z tym radzić?!



Na samym początku należy sobie zadać pytanie czy bunt dwulatka faktycznie istnieje. Każde dziecko z czasem zaczyna dorastać, staje się bardziej rozumne i samodzielne. Czasem sytuacja, którą odbieramy jako bunt jest po prostu przejawem tego, że nasza pociecha zaczyna mieć swoje zdanie, a czasem nie umie opanować swoich emocji. Występowanie tego buntu jest normą rozwojową, a więc musi być związane z zaspokajaniem ważnej potrzeby i rozwijaniem kompetencji. Ujawnia się, gdy dziecko kończy proces indywidualizacji, czyli oddzielania się od rodziców i kształtowania własnej odrębności. W tym czasie dziecko potrafi już identyfikować siebie, podać kilka informacji o sobie, określić swoje preferencje.

Jak do tego podchodzić i sprawić, aby w naszym domu zapanowała harmonia, a cała rodzina była szczęśliwa?
Nie jest to takie trudne jak się każdemu wydaje. Grunt to opanowanie i dobry plan, o ile taki istnieje

NIGDY NIE SZUFLADKUJ DZIECKA!
Nie mów do swojej pociechy, że jest marudą lub awanturnikiem. Nawet mały łobuziak marzy o tym, aby być chwalonym przez rodziców. Staraj się chwalić swoje dziecko za drobne rzeczy jak np pozbieranie klocków lub samodzielne zjedzenie posiłku. Dzięki pochwałom Twoje dziecko będzie w przyszłości pewnym siebie i szczęśliwym człowiekiem. Zachęcaj dziecka do rozwijania swoich umiejętności i pokazuj mu jakie to fajne.
BĄDŹMY KONSEKWENTNI W SWOICH DECYZJACH!
Naucz swoje dziecko, że w domu panują określone zasady. Być może wyda to się śmieszne, ale małe dzieci  od najmłodszych lat najlepiej działają, kiedy w domu są zasady i rytuały. Dzięki temu maluch wie, że posiłki jadamy przy stole, a po wieczornej kąpieli idziemy spać. Staraj się również nie zmieniać swoich decyzji. Jeśli nie wyrażasz na coś zgody, to wytrwaj w tym do końca. Nie zmieniaj zdania, ani nie pozwól aby ktoś inny podważał to, co Ty mówisz. Wiem, że czasem bywa to trudne, ale wiem, że dasz radę!
NIE BIERZ ZŁOŚCI DO SIEBIE!
Dziecko, które czasem się złości nie koniecznie wyrośnie na niezadowolonego z życia gbura. Czasem atak złości skierowany jest po prostu przeciwko emocjom dziecka. Staraj się uspokoić malucha, a jeśli to powoduje jeszcze większe wzburzenie po prostu go zostaw samego na chwilę. Emocje opadną i radość naszego dziecka szybko wróci. Nie zapomnij przytulić swojego smyka. Wszystko jest możliwe, tylo wystarczy odpowiednie podejście.

NIE KRZYCZ!

Pamiętaj, że krzyk nigdy nie pomaga. Wręcz przeciwnie, powoduje jeszcze większe wzburzenie. Mów do dziecka ciszej niż zwykle, rób większe przerwy. Nie pozwól wyprowadzić się z równowagi. Staraj się dużo tłumaczyć- to pomaga. Jeśli maluch nadal histeryzuje i nie słucha nas, wróć do punktu wyżej. Czasem maluch po prostu chce się uspokoić w samotności. Wiem, że i ty czasem masz ta samo!
BĄDŹ WYROZUMIAŁYM RODZICEM!
Czasem Twoje dziecko bijąc i gryząc nie ma pojęcia, że sprawia Tobie ból. Musisz mu o tym powiedzieć i wytłumaczyć, że tak nie powinno się robić. Mów dużo do dziecka, opisuj swoje emocje- to bardzo ważne. Dzięki temu twoja pociecha wiele więcej zrozumie. Pamiętaj również, że dziecko nie jest złośliwe. To, co nam dorosłym wydaje się być złośliwością, jest to prostu nieradzeniem sobie z własnymi emocjami przez naszą pociechę. Zlokalizuj problem i pozbądź się go. 
DAJ DZIECKU WYBÓR!
Przychodzi taki okres w życiu naszego malucha, że zaczyna chcieć samodzielnie decydować o wielu rzeczach. Pozwól mu na to, ale bądź przebiegłym rodzicem ;-) Daj dziecku ograniczony wybór. Pokaż rano dwie bluzeczki i pozwól zdecydować, którą dziś założy. Tak samo postępuj z innymi rzeczami. Dziecko poczuje dumę, że samo wybiera, a WY jako rodzice będziecie mieć nad tym kontrolę!

Wiele osób może powiedzieć, że takiego planu nie da się zrealizować. Bywa to trudne, ale z pozytywnym podejściem możemy wszystko. Kiedy czujesz się źle i wiesz, że zaraz wybuchniesz- wyjdź na chwilę do innego pomieszczenia. Głęboko oddychaj i pomyśl o czymś miłym. Sama czasem nie radzę sobie ze swoim gniewem i mam wrażenie, że zaraz rozniosę dom. Najczęściej staje się to, kiedy 40 razy powtarzam, że tak nie wolno postępować, bo to niebezpieczne, a mój syn robi to po raz 41. Mam ochotę wtedy roznieść cały dom w drobny mak, ale wiem, że to oznacza moją słabość. Wystarczy czasem chwila samotności lub kilka wdechów świeżego powietrza, aby wrócić do równowagi.



Obsługiwane przez usługę Blogger.