12.08.2016

Wracamy.


Wracamy powoli do naszego bloga. Wiele spraw obrało dla na pozytywny kierunek, z czego bardzo się cieszymy.
Mam nadzieję, że niedługo wszystkie problemy znikną, a ja będę Wam mogła napisać co takiego przyczyniło się do naszego chwilowego zniknięcia. Być może ktoś z Was wyciągnie lekcję z mojego niepowodzenia i zacznie zmieniać swoje życie i podejmie walką taką, jak ja i moja rodzina.

Co u nas?
Tata skończył urlop, co dla nas jest jednoznaczne z tym, że znowu jesteśmy sami. Staramy się dużo wypoczywać i cieszyć drobiazgami- w końcu.
Kubuś dzielnie przygotowuje się do nowej roli przedszkolaka. Każdego dnia dopytuje się kiedy pójdzie do dzieci, a ja jestem pozytywnie nastawiona jego radością. Mam nadzieję, że nie zmieni się to po kilku pobytach w przedszkolu.


Zaczynamy powoli również kompletować wyprawkę i remontować nasz dom na pojawienie się maleństwa. Wiemy już, że tym razem urodzi nam się malutka księżniczka. Wiadomość o córce sprawiła, że oszaleliśmy z radości. Nasz synek jest szczęśliwy i dumny z tego, że jako starszy brat będzie opiekował się maleństwem. Czy pisałam Wam, że rozczula mnie to, że jest on taki opiekuńczy?
Uwielbiam kiedy przychodzi do mnie i głaska mój brzuch, dopytując przy tym o siostrę. Widzę, że bardzo się cieszy, ale wiem również, że na pewno na początku będzie to dla niego trudne, że mama więcej czasu poświęca maleństwu. Staram się od samego początku okazywać mu mnóstwo miłości i uwagi, ale tłumaczę również, że maleństwo będzie potrzebowało również mamy i taty. Mam nadzieję, że uda nam się wszystko tak zorganizować, żeby Kuba nie czuł się smutny.

Moje samopoczucie
Waga -4,5 kg, brzuch już dobrze widoczny. Najgorsza dla mnie to pojawiająca się non stop zgaga. Nie umiem sobie z nią poradzić. Próbowałam już chyba wszystkiego: migdały, mleko, miętowe cukierki, nawet woda z ogórków kiszonych. NIC, kompletnie NIC, do cholery mi nie daje ulgi. Bronię się rękami i nogami przez tabletkami typu Manti, ale jeśli tak będzie dalej, to chyba nawet zaryzykuję i kupię... od razu całego tira...


Niedługo na naszym blogu pokażemy Wam efekt urlopowej pracy przy domku. Wiecie, musi być idealny. Zostało jeszcze położyć farbę i ogarnąć wokół. W naszym domu również powoli wszystko zaczyna nabierać nowych kolorów więc wypatrujcie zmian.



Obsługiwane przez usługę Blogger.