III trymestr- podsumowanie.


Nadszedł czas na podsumowanie III trymestru naszej ciąży. Agatka na całe szczęście jest już z nami. Możemy każdego dnia cieszyć się obecnością naszej królewny. Nasza rodzina jest w końcu pełna.

Poród to wielkie przeżycie dla całej rodziny. Dwa dni przez wyznaczonym przez lekarza terminem miałam mnóstwo telefonów i wiadomości od bliższej i dalszej rodziny z pytaniem "Czy już urodziłaś?!" Przyznam szczerze, że takie wiadomości z jednej strony są miłe, bo wiadomo, że każdy czeka na pojawienie się maleństwa, a z drugiej strony zaczyna pojawiać się stres. Kilka dni przed terminem zaczęłam odczuwać już stres związany z okolicznościami jakie mogły towarzyszyć nam podczas porodu. Bałam się, że złapie mnie w najmniej oczekiwanej chwili, jak np kiedy będę sama z dzieckiem w domu. Martwiłam się czy Mąż zdąży przyjechać z pracy lub czy zdążymy zorganizować dla Kubusia opiekę- wiem!!! jestem głupia. Przecież moi rodzice mieszkają zaraz za płotem, teściowe niecałe 3 km od nas, a dziadkowie 1 km. Niepotrzebnie było się zamartwiać tym, czy znajdzie się opieka.. No cóż- ciężarne miewają różne dziwne myśli.
Przejdźmy teraz do podsumowania ostatniego etapu mojej ciąży, bo o samym pojawieniu się na świecie Agatki Wam pisałam.


WAGA- Jeśli chodzi o wagę, to tutaj zaszła znacząca zmiana, bo... z wagi -6 kg spadły mi jeszcze kolejne 2, co daje łącznie wynik -8 kg. Przyznam szczerze, że sama nie spodziewałam się takiego wyniku, szczególnie, że nie stosowałam żadnej diety, jak podczas pierwszej ciąży, gdzie miałam cukrzycę ciążową.

WYGLĄD- Oprócz dużego brzuszka jakoś mój wygląd niespecjalnie się zmienił. Zaobserwowałam, że moja skóra stała się ładna, bez żadnych wyprysków. Włosy i paznokcie zdecydowanie poprawiły swoją kondycję, być może to za sprawą suplementu witaminowego, który przyjmuję.

ZACHCIANKI
- Brak! Nie miałam nadmiernego apetytu, wręcz nawet musiałam się trochę zmuszać do jedzenia. Spożywałam zdrowe i zbilansowane posiłki pełne witamin. Mam nadzieję, że zostanie mi to już na stałę.

SAMOPOCZUCIE- Okropny ból kręgosłupa i dolnej partii ciała- spojenie łonowe, miednica, biodra. Przyznam szczerze, że ten ból bardzo mi dokuczał. Miałam problem z przekręcaniem się z boku na bok czy po prostu wstawaniem z kanapy. Nie było to dość przyjemne uczucie, ale czego się nie robi dla maleństwa?!

BADANIA- Tutaj wszystkie badania wyszły dość dobrze. Oprócz zagrożenia przedwczesnym porodem z powodu skróconej szyjki w 32 tygodniu, to można rzec, że ta ciąża odbywała się książkowo. Założony pessar pozwolił mi dotrwać do samego końca bez stresu o zdrowie i życie mojej córeczki.

Na początku grudnia wyprawka została już w 100% uzupełniona. Pokoik był gotowy wraz z mebelkami i popranymi oraz poprasowanymi ubrankami. Każdego dnia zaglądałam do niego podziwiając efekt pracy Męża i jednocześnie wpatrując się w maleńkie i różowe ubranka dla naszej kruszynki. 

Czas ciąży minął nam bardzo szybko i choć mieliśmy na początku mnóstwo stresu i zmartwienia, co przełożyło się na moje zdrowie, to stwierdzam, że był to tak samo piękny i wyjątkowy czas jak podczas ciąży z Kubusiem.