21.08.2015

Nie ma to jak Plopla.


Jak już Wam pisałam, w sobotę mieliśmy okazję spotkać się z naszymi przyjaciółmi. Nie sądziłam, że ten dzień i połowa nocy minie nam tak szybko, ale za razem cudownie.
Gdy odjechali po północy poczułam jakąś taką pustkę, bo z moją przyjaciółką rozumiemy się bez słów. Ba!!! Nasi Panowie stwierdzają zgodnie, że mamy nawet takie same charakterki ;-)

Kuba od samego początku był zaciekawiony Polą, zwaną przez niego Ploplą. Plopla słodko sobie leżała i uśmiechała się widząc wygłupy naszego pierworodnego. Można powiedzieć, że pierwsze koty (a w zasadzie drugie) za płoty.
Taką synową to chętnie przygarnęłabym pod swój dach ;-)

Kubuś jak to on okazał się bardzo opiekuńczym i czułym małym mężczyzną. Pola dostawała od niego masę buziaków i głaskania, ale żeby nie było cukierkowo to zdarzało się, że z radości ściskał ją za rączkę, na co od razu reagowałam.

Nasz Tatuś również niańczył Niunię, stwierdzając, że on taką chce. Więc jak chce, to koniecznie musi w tym kierunku poczynić stosowne kroki! ;-)












Obsługiwane przez usługę Blogger.