31.07.2015

Mamo, chcę sam!


Radość w moim sercu jest ogromna, kiedy widzę jak moje dziecko staje się samodzielne. Nie mogę się napatrzeć kiedy każdy dzień przynosi kolejne umiejętności.
Dopasowywanie odpowiednich kształtów, pojawiające się nowe słowa, umiejętność samodzielnego wchodzenia i schodzenia ze schodów, kanapy czy krzesła.
Cieszy mnie również, kiedy moje dziecko chce samodzielnie zjeść posiłek. Obojętnie czy to jogurt, mizeria lub kawałek mięsa.
Chętnie obserwuję jego poczynania i nie mogę wyjść z podziwu jak dziecko szybko przyswaja pewną wiedzę. Wystarczy, że podpatrzy coś i od razu ma pojęcie żeby to naśladować.
Kiedy jemy wspólnie śniadanie czy obiad, Kuba bacznie patrzy na mamę i tatę, a następnie sam powtarza nasze zachowania. Kiedy wbijamy widelec w kawałek mięsa lub nabieramy z miseczki mizerię, on od razu robi to, co my.
Choć czasem idzie mu nieudolnie i nie zawsze udaje mu się, to staram się nie wyręczać go ze wszystkich czynności. Pokazuję na swoim przykładzie, a następnie zachęcam do tego, aby sam spróbował. Nie chodzi o to żeby robić coś za dziecko lub żeby w niczym nie pomagać. Najważniejsze to być zawsze z boku i znaleźć ten odpowiedni moment.

Ważne jest aby dziecko od samego początku próbowało w wielu kwestiach polegać na swojej samodzielności.
Nieważne czy to układanie klocków, puzzli czy sprzątanie zabawek. Każdy z nas uczył się pewnych czynności i dzięki temu jesteśmy samodzielni na wielu płaszczyznach.
My, jako rodzice często wyręczamy swoje dzieci w najprostszych czynnościach. Myjemy im ręce, karmimy przedszkolaków i wiążemy szóstoklasistom buty. Ale czy to idzie w dobrym kierunku??? 
czym prędzej pozwolimy im osiągać samodzielność tym lepiej, bo samodzielni ludzie mają większe poczucie własnej wartości i dążą do spełnienia swoich planów. 
Bądźmy rodzicami troskliwymi, a nie nadopiekuńczymi. 
Chwalmy dziecko za nawet najmniejszy sukces lub podjęcie próby samodzielnego działania. 
Przecież łóżko nie musi być pościelone perfekcyjnie, a na podłodze czasem może znaleźć się upuszczony kawałek kotleta. 

Pozwólmy nawet tym najmłodszym Maluchom na samodzielność, ale pamiętajmy żebyśmy byli na tyle blisko, aby na wypadek niebezpieczeństwa podać dziecku pomocną dłoń













Obsługiwane przez usługę Blogger.