09.04.2015

Wracamy do rzeczywistości.


Święta się skończyły. Nareszcie! Ile to można siedzieć przy stole i jeść?! 

Ja osobiście nie przepadam za tą męczarnią. Musisz wyglądać przecież jak człowiek. Nie zasiądziesz do świątecznego stołu w dresach i wyciągniętym T-shirt`cie. Co niektórzy idą nawet do fryzjera i kosmetyczki, żeby wprawić w zazdrość i zdumienie innych. Heheh ;-) Znam nawet kilka takich osób- ale dzisiaj nie o tym!

We wtorek miałam takiego lenia po przebudzeniu, że gdyby nie Kuba to leżałabym cały dzień. Cały wtorek odpuściłam sobie ciężkich prac i udałam się na leniwe zakupy z moim Maluchem ;-)
Najgorsze jest to, że odpuściłam również z treningiem, ale już się poprawiam. Środa to dzień wracania do rzeczywistości, do obowiązków. Nie można odpuszczać przecież celów, na które się ciężko pracuje!!! Dla mnie najważniejsze jest to, że choć było mnóstwo pyszności, to udało mi się zatrzymać swoją wagę w miejscu- to już duży sukces.
W środę wieczorem zrobiłyśmy trening i jakoś się od razu lepiej poczułam. 
Dostałam takiego zastrzyku energii, że gdybym mogła to wysprzątałabym cały dom, ale było już zbyt późno. Udało nam się zrobić ponad 6 km, a co najważniejsze, to poplotkować ;-)

Jednak jak mówią "SPORT TO ZDROWIE". Korzystajcie więc z poprawiającej się pogody i wychodźcie na dwór.





Obsługiwane przez usługę Blogger.