22.04.2015

Moja mama mnie wkurza!!!



Gdyby moje dziecko umiało już dobrze mówić, to zapewne czasem powiedziałoby do mnie: "Mamo!!! Jak Ty potrafisz mnie strasznie wkurzać?"

Mój Syn nie jest z tych dzieci, które są wychowywane bezstresowo. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Jest wychowanie albo go nie ma. 
W naszym domu są zasady, których się trzymamy i są pewne kwestie, w których nawet maślane oczy Kuby nic nie zdziałają. 
Pozwalam dziecku na wiele, ale również na wiele nie pozwalam.
Staram się jednak wychowywać pierworodnego w poczuciu bezpieczeństwa, wartości i miłości. Nie jestem idealną matką i zdarzają mi się błędy.(Komu się nie zdarzają?) 
Zapewne Super Niania nie ze wszystkiego byłaby dumna, ale wiecie co? 
Chrzanić rady Super Niani. 
Wiele razy oglądałam jej programy i przyznaję otwarcie, że nie wszystkie jej porady podobają się mnie. Jest więc po równo! O tym będzie niebawem osobny post. 
Wychowuję dziecko po swojemu tak, jak dyktuje mi to mój wewnętrzny głos. 


Oto lista Kubusia w sytuacjach, których go wkurzam: 

  • mama nie pozwala bawić mi się w toalecie, a sama się w niej bawi szczotką do wc-eta.
  • nie mogę bawić się Jej telefonem- ona robi to cały czas, tylko te Facebooki, Twittery i Instagramy- o losie!
  • nie pozwala mi wchodzić i schodzić po schodach dla zabawy, a sama co chwilę biega na górę, bo czegoś zapomniała.
  • lubię jej pomagać, ale ona nie pozwala mi myć śliną półek, szafek i podłóg, a ja chcę być taki pomocny.
  • wyciąga mnie z kąpieli w najfajniejszym momencie, a tacie pozwala zostać dłużej i bawić się moimi kaczkami i statkami.
  • nie mogę pielić ogródka- a to przecież takie fajne zajęcie- mama krzyczy na mnie, bo podobno wyrywam nie te zielska. Co ja zrobię, że te kolorowe są takie ładne.
  • nie mogę używać pilotów do TV i padów do Xboxa, ale jak nie widzi to zmieniam kanały naciskając przyciski na TV.
  • nie pozwala mi pić coli z lodówki, a sama co chwilę ją sobie nalewa do szklanki.
  • jak babcie noszą mnie na ręku to mówi "Kubuś, a nózek nie masz?", ale jak chcę biegać na spacerku to tłumaczy mi, że muszę siedzieć grzecznie w wózku- jaki w tym sens? Kumacie coś z tego?
Każda sytuacja, która oczywiście nie jest po myśli naszego Smyka kończy się kłótnią (w nieznanym nikomu dialekcie ze znanym wszystkim popularnym "nu-nu"), a czasem nawet płaczem. 
Udało mi się nawet złapać kiedyś kilka ujęć płaczącego Kubusia, choć nie ukrywam, że nie zdarza się to zbyt często.



Czy Wasze pociechy też miewają nerwy jak nie pozwalacie im na coś? A może jednak dzieci robią wszystko, co im dusza zapragnie? Wypowiedzcie się, bo szczerze powiem, że jestem ciekawa jak to wygląda w innych domach.



Obsługiwane przez usługę Blogger.