24.03.2015

A miałam myć okna...


Wstałam wczoraj pełna energii. Leżąc jeszcze w sypialni, pomyślałam sobie, że nadszedł ten dzień, aby w końcu zabrać się za wielkanocne porządki.

Tyle werwy było we mnie, że jakbym się zebrała, to umyłabym wszystkie okna w domu i posprzątała wszystkie szafki i półki. 
Mąż jednak skutecznie ostudził mój zapał. Zadzwonił rano, aby się przywitać z nami i Jego słowa wprawiły mnie w osłupienie.
Piotrek: Czy Ty wiesz, że rano w aucie pokazało mi się -8?
Ja: Chyba żartujesz? Może 8 stopni? Nie pomyliłeś się? 
Piotrek: Taki powiew lodowatego powietrza myślisz, że sprawił, że mogłem się pomylić?
Ja: (głucha cisza)
Piotrek: Haaalo! Jesteś?
Ja: Jestem... a ja miałam myć okna. 
Piotrek: To ładnie dupę by Ci przewiało. Haha
Ja: Bardzo śmieszne! 

Dałabym sobie rękę uciąć, że na dworze jest ciepło, bo przecież słońce przez okna grzało jak szalone. Nie lubię jak ktoś lub coś psuje moje plany. 
Po wypiciu kawy mój zapał został ostudzony do takiego stopnia, że cały dzień przesiedziałam na dywanie układając klocki z Kubą.

Dzisiaj mam plan! Zawożę Kubę do babci na kilka godzin, a ja będę działać. Przecież idą święta, czas porządków domowych, a tutaj nawet okien nie ma jak umyć- bo zimno, bo pada, bo wieje. Jestem po prostu w dupie, a tutaj prawie 30 okien do wyczyszczenia. Dobrze, że choć firany uprane i poprasowane czekają na powieszenie ;-)
A jak u Was? Okna pomyte? Porządki porobione? 





Obsługiwane przez usługę Blogger.