12.02.2015

Kryzys wiary?


Wczoraj dopadł mnie kryzys wiary... w siebie. 
Całkowity brak humoru, nawet powiem, że głęboki smutek- takie były moje odczucia... Burza myśli w głowie zakłócała spokój domowego ogniska.
Dzisiaj jest już trochę lepiej, na szczęście. 
Cieszę się, że jestem znów cały czas w domu, ale z drugiej strony brakuje mi ludzi, z którymi pracowałam. Brakuje mi również poczucia niezależności finansowej. W tych czasach jest to dość ważna sprawa. Nie masz hajsu, nie masz nic!
Taka prawda. 
Mimo, że obecnie nie narzekam na zarobki mojego męża i teoretycznie nie muszę teraz pracować, to jednak sama świadomość tego, że co miesiąc są dwie pensje wpływa zupełnie inaczej na nasze życie. Mieliśmy sporo planów na ten rok, ale życie zdecydowało za nas i musimy te plany jednak troszkę odwlec w czasie. 
Kolejna sprawa jest taka, że w końcu "przesiedziałam" w domu prawie 2 lata więc ponowna możliwość wyjścia do ludzi napawała mnie entuzjazmem. 

No cóż! 


Wychodzę z założenia, że "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"- popularne przysłowie, a nie dość, że takie stare, to takie prawdziwe!

Mąż mi powiedział, że nie mam co się smucić, i rozpamiętywać utraty pracy, bo w Korpo nie ma miejsca dla ludzi, którzy cenią Rodzinę bardziej niż pracę.

Było minęło! Życie toczy się dalej.
Teraz pozostaje tylko nacieszyć się możliwością spędzania czasu z moim Skarbem i pysznym, słodkim i kalorycznym pączkiem. 

A więc Moi Drodzy...z okazji Dnia Rozpusty, życzę wszystkim smacznego (i żeby poszło w cycki, a nie w biodra!) ;-)






Obsługiwane przez usługę Blogger.