15.02.2015

Czworonożny przyjaciel dla dziecka?



Mówi się, że psa nie powinno się kupować nikomu na prezent, a już tym bardziej dzieciom. Duża liczba prezentowych psiaków trafia później do schronisk, bo szybko się nudzą. 
Decyzja o pojawieniu się pupila w naszym domu była dobrze przemyślana. Z racji tego, że oboje z Mężem kochamy psy, obiecaliśmy sobie, że w naszym domu na pewno nie zabraknie zwierzaka.
Długo szukaliśmy wymarzonego psa, a w zasadzie suki. Wiadomo z czasem posadzimy drzewa i rośliny, a pies lubi znaczyć teren więc płeć od samego początku nie podlegała dyskusji. Nie chcieliśmy psa z rodowodem, bo nie liczy się rodowód (przynajmniej dla nas) tylko usposobienie zwierzęcia. Wiedzieliśmy, że z czasem pojawi się na świecie mały człowiek więc żadne agresywne rasy nie wchodziły w grę. Bardzo chcieliśmy mieć labradora i to w dodatku biszkoptowego. Bo słodkie, bo śliczne, bo kochane. Przypadkiem znajoma podesłała mi kontakt do dziewczyny, która akurat miała małe pieski i to w dodatku mieszanki labradorki i owczarka niemieckiego. 
Muszę przyznać, że pieseczki od razu skradły nasze serca. Padła decyzja, że bierzemy jednego szczęśliwca do nas. 
Pamiętam ten dzień, kiedy pojechaliśmy obejrzeć maluchy i zabrać już jednego szczeniaka do domu. Wszystkie były cudowne i czarne. Jeden szczeniak strasznie się bał, nie chciał wychodzić spod schodów. Okazało się, że jest to suczka, którą od razu chciałam wziąć do domu.
Ufff, udało się! To było jak zakochanie od pierwszego wejrzenia. Ja, ciężarna kobieta z buzującymi hormonami od razu rozkochałam się w Niuni. Patrząc na nią, nie pasowało do niej żadne inne imię jak tylko Bella- Piękna.
Nasza sunia rosła i psociła, ale była coraz słodsza. 
Obawiałam się trochę momentu kiedy to Kuba będzie już na świecie. Przywożąc go ze szpitala, Mąż wziął Maluszka ubranko i zaniosł suce żeby oswoiła się z zapachem nowego członka naszej rodziny. Powoli przedstawialiśmy sobie nowych znajomych. Suka patrzyła na naszego synka często siedząc przy wyjściu na taras, a Kuba leżąc po drugej stronie okna w leżaczku uśmiechał się pod noskiem jak suczka machała ogonem. Teraz kiedy nasza roczna pociecha już samodzielnie stawia swoje kroki, często towarzyszy tym harcom również Bella. Uczymy od początku dziecko, że nie wolno robić krzywdy nikomu i pilnujemy, aby Młody nie męczył suki. Nie sądziłam, że taka przyjaźń małego dziecka i zwierzęcia jest możliwa. A jednak. Widok jest wspaniały, bo pełen prawdziwej miłości. 


A my lubimy takie widoki!




Bella- 2.5 miesiąca (zdjęcie z 6 lipca 2013)



Bella już dorosła (zdjęcie z 05 lutego 2015)







Obsługiwane przez usługę Blogger.