30.01.2015

Kilka słów o ciąży i porodzie- opinia ZOZ Łowicz


13 marca 2013 roku po powrocie z pracy zrobiłam test. Przez te wszystkie starania o dziecko łącznie zrobiłam ich chyba ze 100, ale ten test zmienił całe nasze życie. Na lepsze! 

Nasza ciąża od początku była ciążą wysokiego ryzyka dlatego lekarz już w 8 tygodniu wypisał mi zwolnienie lekarskie i zalecił uważać na siebie. Badanie USG wykazało, że serduszko Niunisia bije za wolno i był strach, że nasze Maleństwo nie przeżyje. 
Na szczęście udało nam się pokonać tą przeciwność i serduszko unormowało się. W dalszych tygodniach okazało się, że mam cukrzycę ciążową więc musieliśmy co 2 tygodnie jeździć do Matki Polki do Łodzi do diabetyka. Była restrykcyjna dieta, 4 razy dziennie mierzyliśmy glukometrem cukier później pojawiła się nawet insulina. 
W 30 tygodniu okazało się, że mam zapalenie obu nerek. Wiązało się to z długoterminowym pobytem w szpitalu oraz kroplówkami, antybiotykami i bólem. Poskutkowało to przedwczesnymi skurczami i niestety ciąża musiała być do samego końca podtrzymywana. Ryzykiem, które wystąpiło była hipotrofia płodu, czyli mniejszy niż normalny rozmiar płodu. Mimo, że może się to nie wydawać takie ważne, jest to stan groźny dla dziecka i jego dalszego rozwoju. Może być przyczyną niedotlenienia płodu. Dzieci z hipotrofią bardzo często mają także niską masę urodzeniową, co wiąże się z dużym ryzykiem komplikacji także po porodzie. 



Zalecenia były takie, że nie mogę nic robić, przemęczać się, nawet wchodzić po schodach. Jak to nic nie robić? A sprzątanie, pranie, gotowanie, pielenie kwiatków? Kto to za mnie zrobi? Okazało się, że w tym trudnym momencie mojej ciąży miałam wsparcie od najbliższych. Myślę, że dzięki temu udało mi się wziąć w garść i przezwyciężyć to. Codziennie byłam sprawdzana niezapowiedzianymi nalotami ze strony babci, mamy, teściowej. Dbały o mnie, pomagały  we wszystkim. Czułam się strasznie głupio. Nie chciałam się prosić nikogo o pomoc, ale nie chciałam, aby coś stało się mojemu dziecku. Dni mijały powoli. Miałam czas, aby przeczytać 2 reklamówki poradników dla młodych rodziców, przygotować się na akcję porodową. Czekałam na to już z utęsknieniem kiedy w końcu Kuba się urodzi i będę mogła go przytulić. Ostatnie 4 tygodnie były dla mnie najcięższe. Ciągłe wstawanie do WC, ból w miednicy. Nie mogłam się przekręcać. Tragedia. W końcu pewnego dnia pojawiły się skurcze. Mama zawiozła mnie do szpitala. 2 cm rozwarcia, ale akcja nie przybierała na sile. Zostałam na oddziale już do końca. Było mi strasznie przykro, że leżę i leżę i nic się nie dzieje, a tutaj co chwilę jakaś kobieta zostawała matką. Powtarzałam sobie, że muszę być silna i cierpliwa. Wytrzymałam już długo więc wytrzymam jeszcze chwilę.
Pamiętam ten dzień, 12 listopada, wtorek. Przyszedł do naszego pokoju poranny obchód. Ordynator Biernacki zaprosił mnie do pokoju badań i w końcu podjął decyzję, że wywołujemy akcję!!! CHWAŁA BOGU! Ogarnął mnie jednocześnie strach i radość, że w końcu będę miała dziecko przy sobie.
O godzinie 11 została mi podłączona kroplówka, o 13 odeszły wody i zaczęły się pojawiać już te porodowe skurcze. Piotrek ok. 15 przyjechał do mnie prosto z pracy i zaczęło się na dobre. Skurcze stawały się mocniejsze. O godzinie 16 spadł mi bardzo cukier, przez co miałam odlot. Ale moment kulminacyjny zaczął się ok. 16:35. Kilka minut później, o 16:50 Kuba był już z nami. 
Wystąpiły u mnie komplikacje poporodowe. Dostałam bardzo silnego krwotoku. Straciłam bardzo dużo krwi, jednak jestem wdzięczna mojemu lekarzowi prowadzącemu, że wtedy mnie uratował. Był strach i niesamowity ból, ale udało się. Jesteśmy razem. Na zawsze!

A jak oceniam ZOZ Łowicz? Opiekę, zaangażowanie i ogóle warunki panujące w szpitalu?
Powiem szczerze, że słyszałam wiele negatywnych opinii od wielu osób, ale ja osobiście jestem bardzo zadowolona. Opieka była bardzo dobra. Położne przychodziły, dopytywały się czy wszystko w porządku. Pielęgniarki zajmujące się noworodkami były bardzo pomocne. Przebieg porodu i współpracę z położną oceniam na 4+. Najważniejsza rzecz to umieć współpracować i słuchać to, co mówią do Ciebie. 
Gdybym miała rodzić kolejny raz, również wybiorę szpital w Łowiczu.
A Wy jak wspominacie swój poród i pobyt w szpitalu?




Obsługiwane przez usługę Blogger.