20.01.2015

Jak się odstresować, czyli wolny czas matki wariatki.


Dzisiaj post o tym, jak się odstresować. Co to będzie? Basen, Spa, Kosmetyczka? Nic bardziej mylnego ;-)

Ci co mnie znają wiedzą, że jestem człowiek-żywioł. Wszędzie mnie pełno (czasem aż za bardzo). Lubię żartować i się śmiać, ale jestem zarówno matką, żoną (kochanką też czasem), ale także panią domu. Mam swoje obowiązki. Pranie, sprzątanie, opieka nad dwójką dzieci (mąż i syn), a w międzyczasie jak większość mam pracę i to w dodatku na zmiany.
Dla mnie najlepszym sposobem na odstresowanie jest GOTOWANIE.
Muszę przyznać, że to dla mnie prawdziwy relax. Nie jestem Wojciechem "Basiurą" Modestem Amaro ani nawet Magdą Gessler, ale według opinii krążącej w ... moim domu wychodzi mi to całkiem nieźle. Talerze są zawsze do końca opróżnione, buzie uśmiechnięte a to już wielki plus.
Nie mam ulubionej kuchni. Dla mnie czy kuchnia włoska, czy chińska to nie problem.
Moim problemem jest wymagający smak mojego męża.
Otóż mój Szanowny Pan Mąż wiele rzeczy nie lubi i trzeba czasem sporo wyobraźni żeby albo nie używać danych rzeczy albo je dobrze gdzieś ulokować. Nie jestem raczej kucharką, która idzie na łatwiznę i nazywa się perfekcyjną panią domu. Każdy potrafi rozrobić zupę z proszku w wodzie i ją zagotować. Nawet mój teść po prawie 40 latach po ślubie z moją teściową przywitał nas kiedyś w odwiedzinach barszczem białym (z mega ogromnymi kartoflami) ;-)
Przez 10 lat związku nauczyłam się już robić tak potrawy, żeby smakowały moim najbliższym. Kuba raczej lubi wszystko więc z tym mam dobrze, ale czasem zdarza się, że gotuję 2 dania, bo mąż nie będzie jadł tego co my.
Pewnie ktoś z Was pomyśli sobie: "Ale z tego męża to niewdzięcznik. Nie dość, że żona gotuje, to on wybrzydza". Nic bardziej mylnego, Moi Drodzy, żonka sama przyzwyczaiła rodzinkę, to niech teraz się męczy.
Dzisiaj gotuję dla moich Panów kapuśniaczek z ziołami i kiełbaską, a dla siebie kaszę z sosem z serduszek, które uwielbiam. Będzie jak znalazł na jutro, bo dzisiaj mieliśmy super extra kopytka. ;-)
Jutrzejszy obiad się gotuje, a mama się relaxuje przed kąpielą i utuleniem Niunisia do snu ;-)




Obsługiwane przez usługę Blogger.