12.01.2015

Chcę być samodzielny...


Czy można kochać swoje dziecko za bardzo? Czy można mu sprawiać krzywdę swoją miłością? 
Czy możemy pogodzić się z tym, że nasze dziecko dorasta?
Pytania niby proste, a sprawiają problem z odpowiedzią. 


Każdy rodzic powie do mnie: "Puknij się w głowę, głupia. Jak można swoje dziecko krzywdzić miłością?"
A jednak. 
W swojej bezgranicznej miłości rodzic uchroniłby swoją pociechę przed wszystkim co złe.
Zanim upadnie, podłożyłby pod pupalka podusię, zanim się jeszcze skaleczy nakleiłby plaster.
Pomimo, że dziecko zawsze pozostanie dla nas naszym najcudowniejszym i najukochańszym dzieckiem, musimy mu pozowic trochę na samodzielność.
Dzieci muszą małymi kroczkami uczyć się żyć.

 Często wyręczamy swoje dzieci w najprostszych czynnościach. Myjemy im ręce, karmimy przedszkolaków i wiążemy szóstoklasitom buty. Ale czy to idzie w dobrym kierunku???

Wiem, że żyjemy w ciężkich czasach, gdzie ludzie mają problem ze znalezieniem stałej pracy, spłatą kredytu na 30 lat. Wiem, że chcemy, aby nasze dzieci miały w życiu jak najlepiej (nawet lepiej od nas), ale czym prędzej pozwolimy im osiągać samodzielność tym lepiej, bo samodzielni ludzie mają większe poczucie własnej wartości i dążą do spełnienia swoich planów. 
Bądźmi rodzicami troskliwymi, a nie nadopiekuńczymi. 
Chwalmy dziecko za nawet najmniejszy sukces lub podjęcie próby samodzielnego działania. 
Przecież łóko nie musi być pościelone perfekcyjnie, a na podłodze czasem może znaleźć się upuszczony kawałek kotleta. 

Pozwólmy nawet tym najmłodszym Maluchom na samodzielność, ale pamiętajmy żebyśmy byli na tyle blisko, aby na wypadek niebezpieczeństwa podać dzicku pomocną dłoń





Obsługiwane przez usługę Blogger.